![]()
SCENARIUSZE

SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI DNIA EDUKACJI NARODOWEJ
DZISIAJ NA CHWILE TAK UROCZYSTE
JAK PROMYK SŁOŃCA W PORANEK SZARY
- MOŻEMY PRZYNIEŚĆ Z GŁĘBIN SZCZEROŚCI
TYLKO – JAK KWIATY – SERC NASZYCH DARY.
JAK KWIATY WIOSNY – ŚWIEŻE I BIAŁE,
ROSĄ PORANKÓW JASNYCH OBLANE…
KWIATY – ZA WSZYSTKIE GODZINY WSPÓLNE
NA RESZTĘ ŻYCIA NIEZAPOMNIANE.
KWIATY ZA SERCE. SERCE TAK LUDZKIE,
ŻE ZAWSZE WSZYSTKICH NAS ROZUMIAŁO.
Drodzy nauczyciele! Wszystko to, o czym będziemy dzisiaj mówili zaczęło się bardzo dawno temu. Otóż przed laty jakiś były uczeń wpadł na pomysł, aby uczcić wysiłek pedagogów, którzy włożyli tyle trudu w jego edukację. W ten sposób powstało wasze święto DZIEŃ EDUKACJI NARODOWEJ, zwany też DNIEM NAUCZYCIELA. My uczniowie, bardzo lubimy to święto, bo trudno wymagać od świętujących nauczycieli, by prowadzili lekcje.
INSCENIZACJA Z ŻYCIA JEDNEGO DNIA NAUCZYCIELA PT.” CO JA TUTAJ ROBIĘ”
Scena I
Sprzątaczki wchodzą na scenę z wiadrami i szmatami – tak jakby sprzątały.
Sprzątaczka I
Słyszałaś, co się stało w Niedzielę Wielka?
Sprzątaczka II
Nie?
Sprzątaczka I
Wnuczce Piotrowskiej się przyśniło, że została nauczycielką!
Sprzątaczka II
I co z tego?
Sprzątaczka I
W swojej klasie prowadziła lekcje biologii..
Sprzątaczka II
Ona – biologii? U Taka nauczycielka to chyba jedynie szkołę zdobi..
Sprzątaczka I
Piotrowska mówiła, że przybiegła blada, wyglądała jak zmora..
Piotrowska myślała, że jest bardzo chora… Już chciała wzywać pogotowie!
Sprzątaczka II
Co pani opowiada – o przenajświętsi królowie!
Sprzątaczka I
Dziewczyna jednak oprzytomniała, a całkiem jej ulżyło,
Gdy zrozumiała, że wszystko tylko jej się przyśniło.
Sprzątaczka II
Podobno przysięgała przez całą niedzielę,
Że nigdy nie będzie nauczycielem…
Że to praca bardzo trudna, że wcześniej nie rozumiała,
Że od dzisiaj już zawsze na każdą lekcje będzie wszystko umiała,
Że dopilnuje, aby jej klasa też się uczyła.
Sprzątaczka II
Ala dokładniej… zlituj się, pani miła!
Sprzątaczka I
Położyła się tego dnia wcześniej, jak zwykle nieprzygotowana.
Leżąc w łóżku, usiłowała sobie coś powtórzyć przed sprawdzianem…..
Sprzątaczki powoli wychodzą
Wchodzi uczennica rzuca się na łóżko i próbuje coś powtórzyć
Uczennica
Znudzona
966 – chrzest Polski,
1410 – Grunwald?
1914 – a jakaś wojna..
Doprawdy do niczego nie potrzebna mi ta historia!
Rzuca zeszyt i bierze od biologii.
O, biologia? – lasy, pola, kwiaty, ziółka, runo leśne no i ściółka.
Zasypia
Zza łóżka wyłania się koszmar senny
Scena II
Koszmar senny
Wstawaj …lat minęło wiele- skończyłaś szkołę, uniwersytet – gratuluję i zostałaś nauczycielem!
Uczennica
Siadając na łóżku
…nauczycielką – ja chyba śnię…
Koszmar senny
Niestety nie!!!
Uczennica
Chciałam być piosenkarką, dziennikarką, modelką!
Ale nie przypominam sobie, żebym była nauczycielką!
Koszmar senny
Cóż takie życie
Uczennica
Gdzie pracuję?
Koszmar senny
Jak to gdzie? – w szkole!
Uczennica
Nie mogło być gorzej, a uczę?
Koszmar senny
Biologii! – Taka nauczycielka tylko szkołę zdobi!
Ale na gadanie nie ma czasu. Ubieraj bo spóźnisz się do pracy!
Uczennica
Biologii? – Przecież ja nigdy nie lubiłam tego przedmiotu!
Koszmar senny
Tracisz czas na głupoty.
Koszmar senny chce odejść.
Uczennica
O nie – nie wymkniesz się tak łatwo,
Wrobiłeś mnie w niezłe bagno… Odpowiadaj, gdzie szkoła, w której uczę?
Koszmar senny
Tutaj – proszę bardzo, oto klucze..
Zaraz przyjdą twoi uczniowie.
O! oni uwielbiają biologię! / jak zresztą każdy inny przedmiot/.
Zza kulis odgłosy świadczące o głębokiej miłości do biologii jak i do całej instytucji – wycie.
Uczennica
Już ich słyszę.. o święci królowie. .Stój! – chociaż mi o tej szkole opowiedz!
Koszmar senny
Dobrze.. zaraz zapytam, czy mogę, dyrektora….
Rozmawia przez telefon
W porządku, na wyjaśnienia przyszła pora. Oto i moje notatki…
Uczniowie wchodzą po kolei, zgodnie z listą według której wywołuje ich Koszmar senny. Zastygają na chwilę, kiedy ich charakteryzuje, potem zajmują miejsca w ławkach.
Szkoła to uczniowie, uczniowie to klasa,
A klasa to.., aby nikogo nie urazić i nikomu nie zrobić przykrości,
KLASA TO – MÓWIĄC NAJOGLĘDNIEJ – ZBIÓR INDYWIDUALNOŚCI
Przypatrzmy się z bliska – obraz dobrze nam znany:
W każdej, powtarzam, w KAŻDEJ KLASIE kogóż my tu mamy:
Rzecz jasna PRYMUS
Wchodzi prymus – okularki, garniturek, teczka –nieruchomieje.
Dobry uczeń – co każesz, tego się nauczy, bo to lubi,
Tylko nie każ mu myśleć – to go zwykle gubi.
Jest także LESER /dla kontrastu/ - ten nie lubi się przepracowywać.
Za to uwielbia komentować, uwielbia się zgrywać,..
Koło niego CICHY,
Podobny do cienia, niby jest, ale właściwie to go wcale nie ma.
Czasami się go na drzemce łapie…
Uczennica
Ale chyba nie chrapie?..
Koszmar senny
Uczennica – MODELKA – zarówno w czasie szkolnych burz, jak i spokoju, zawsze najwięcej uwagi przywiązuje do stroju.
Uczeń PYTALSKI, który pytaniami potrafi zamęczyć,
Uczeń NADAKTYWNY, który wiecznie się kręci,
Uczeń KOMENTATOR – do niego zwykle należy ostatnie słowo,
Na wszelkie twoje uwagi – odpowiedź ma zawsze gotową.
Jest uczeń BIZNESMEN, w szkole rzadko się pojawia,
WIWLBICIEL MUZYKI, uczeń ARTYSTA, FAN SPORTU I RYTMIKI,
Uczennica NAIWNA – za młodu ostoja nauczyciela,
Dzisiaj miss klasy, dla której płeć przeciwna umiera.
Płeć przeciwna wydaje pomruk świadczący o głębokiej aprobacie.
Dla całkowitej w przyrodzie równowagi jej specjalność
To odwracanie twojej uwagi… od lekcji..
Uczennica
Boże, już wolę tego co śpi.
Koszmar senny
Biorąc od naiwnej torebeczkę, z którą przyszła do szkoły,
Przyznam też szczerze, że nie rozumiem, jak idąc do szkoły,
Można do takiej torebki spakować wszystkie potrzebne przybory…
Naiwna mierzy go pełnym pogardy spojrzeniem.
Jest, rzecz jasna, uczeń NAUKĄ KOMPLETNIE NIEZAINTERESOWANY,
Do, którego możesz mówić mniej więcej jak do ściany.
W każdej też klasie ku wielkiej uczniów radości –
Jest uczennica lub uczeń, którzy chodzą do szkoły z MIŁOŚCI….
….do nauczyciela, rzecz jasna – miłość do wiedzy to nie ta era…
Zwijając swoje notatki
To wszystko. Mam nadzieję, że się będziesz dobrze bawić!
Uczennica
Ty… chyba nie zamierzasz mnie tutaj zostawić…
Koszmar senny
Co się z tobą dzieje?..
Uczennica
Nic, tylko zaraz zemdleję..
Koszmar senny
Nie wierzę, boisz się tych paru niewinnych stworzonek?
Uczennica
Nie kpij sobie!
Dzwonek dzwoni.
Koszmar senny
O! Dzwonek!
Teraz uczniowie zaczynają się kręcić, głośno gadać, robią hałas.
Przecież to nic… przypomnij sobie jaka byłaś, kiedy sama chodziłaś do szkoły. To mili uczniowie!.
Uczennica
Bliska płaczu
Przeklęte bachory! Muszę… się zbudzić!
Koszmar senny
Musisz przestać marudzić!
Proszę: oto dziennik, kreda, klucze…
Wręcza jej dziennik, kredę i klucze.
Do publiczności
Dobrze że ja tu nie uczę!
Nauczycielka nerwowo poprawia fryzurę, w końcu żegna się i wchodzi do klasy, która nie zwraca na nią najmniejszej uwagi.
Nauczycielka
Dzień dobry!
Klasa
Niektórzy wstają niektórzy nie.
Dzień dobry!
Klasa siada, nauczycielka otwiera dziennik.
Koszmar senny
Wyjaśniam tylko – bez żadnych zawiłości,
Lekcja zaczyna się zwykle od sprawdzenia obecności.
Nauczycielka
Adamski, Brygacki, Czajkowski…
Klasa
Nie ma, nie ma, nie ma.
Koszmar senny
Dodam tylko, bez zawiłości, całkiem niewinnie,
Niektórzy uczniowie zamiast stałej obecności
WYSTĘPUJĄ NA LEKCJACH JEDYNIE GOŚCINNIE.
Nauczycielka
Leserski?
Leser
Obecny – jak zawsze.
Nauczycielka
Prymulski?
Prymus
Jestem – co pani każe?
Pukanie do drzwi, do klasy wchodzi Spóźnialski –Fantasta. Wszyscy zamierają.
Koszmar senny
Na śmierć zapomniałem – UCZEŃ SPÓŹNIALSKI I FANTASTA w jednej osobie. Dobrze, że ja tu nie uczę, ktoś byłby już w grobie.
Spóźnialski
Przepraszam panią! – pani nie uwierzy,
Ale na drodze do szkoły siedziało OGROMNE Zwierze!
Klasa- śmiech
Nauczycielka
Cisza!!! A to ogromne zwierze nazywało się?
Spóźnialski
MYSZA!
Nauczycielka
Nie mysza tylko MYSZ!
KLASA
POKŁADAJĄC SIĘ ZE ŚMIECHU
KYSZ, A KYSZ!!
Nauczycielka
CISZA!!!!(DO UCZNIA GROŹNIE) i…?
KOMENTATOR
Zatrzasnęła mu przed nosem drzwi!
Nauczycielka
Zdaje się, że nie ciebie pytam…
Prymus
Właśnie, nie ciebie pytali!
Nauczycielka
Cisza, bo wyrzucę z Sali!
Do spóźnialskiego
Więc gdy następny raz coś takiego drogę ci zastąpi,
Radzę ci dobrze – lepiej to omiń!
Uczeń siada
Zapiszcie temat lekcji..
Pytalski
A jaka dzisiaj data?
Modelka
Piłując paznokcie
14 października…
Komentator
…ach jak ten czas ulata…
Naiwna
A słyszała pani, o takim odkryciu…
Gdzie ja czytałam… w „Twoim stylu” czy w” Życiu”?
Podobno – naprawdę… proszę pani, niech pani słucha…
Modelka
Piszcząc, wskakuje na krzesło
Fe karaluch!!!
Nadaktywny
Łapiąc muchę, straszy nią modelkę, która piszczy
To nie karaluch – to zwykła mucha!
Nauczycielka
Usiłując zapanować nad sytuacją
Uspokójcie się w końcu – naprawdę na głupstwa nie mam czasu.
Zapiszcie temat lekcji: Od ściółki do lasu…
Wielbiciel muzyki
Walkman na uszach rapuje
Ściółka, ściółka – a po czorta mi ta nauka?
Pytalski
Ścio..jak to było?
Nauczycielka
Ściółka!
Modelka
A przez jakie „u”?
Prymus
Przez zamknięte…
Nauczycielka
Bo wymienia się na..(klasa milczy) na „e”!
Nic nie wiecie – płakać się chce!
Komentator
Ależ wiemy, sprawdzamy tylko, czy też pani wie!
Nauczycielka
Dobrze, dobrze, otwórzcie książki!
Pytalski
Jakie książki?
Naiwna
Ja to w ogóle dzisiaj zapomniałam biologii..
Spóźnialski
Te, pytalski, pożycz książkę, bo macie dwie..
Pytalski
Pożyczyłbym ci, ale czy mi się chce?
Nauczycielka
Nerwowo spogląda na zegarek
Otwórzcie szybko książki, bo mamy mało czasu…
Hm.. zapomnijcie o ściółce – przejdźmy od razu do lasu…
A więc las… kochani uczniowie… najprostsza definicja. Kto powie?
Prymus
Las to takie tereny, na których rosną drzewa…
Artysta
…gdzie kwiatek kwitnie, ptaszek śpiewa…
Pytalski
Proszę pani – dlaczego onmi zabrał książkę?
Nauczycielka
Las…
Modelka
Ależ mi niedobrze – muszę na chwilę wyjść…
Wychodzi.
Komentator
Tylko nie zapomnij przyjść…
Nauczycielka
Nerwowo
Las, kochani uczniowie… otwórzcie zeszyty i zapiszcie definicję…
Uczniowie zaczynają się kręcić.
ZESZYTY – czy każdy z was usłyszał?
Biznesmen
No nie – długopis mi się wypisał!
Ptyalski
Można pisać zielonym?
Nauczycielka
Piszcie czym i na czym chcecie!
Naiwna
Wyraźnie ucieszona
O, mogę pisać na różowym papierze!
Komentator
I najlepiej lakierkiem do paznokci, albo szminką,
Jako, że jesteś MĄDRĄ DZIEWCZYNKĄ.
NAIWNA
PROSZĘ PANI, NIECH PANI MU COŚ POWIE, TO PRAWDZIWY PRZYGŁUP!
UCZEŃ NAUKĄ KOMPLETNIE NIEZAINTERESOWANY
O DZWONEK ZA 5 MINUT
NAUCZYCIELKA
Zapiszcie zadanie domowe: wkleję do zeszytu fotografię lasu
I wypiszę znane gatunki drzew…
Komentator
A poeta niech opisze dodatkowo: ptasi śpiew…
Nauczycielka
Zachowaj swoje mądrości do sprawdzianu lub do zebrania z rodzicami.
Komentator
Ależ ja tylko żartowałem – tak tylko między nami.
Dzwonek
Cichy
O ! Dzwonek!!
Uczniowie natychmiast zbierają się do wyjścia.
Nauczycielka
Lekcja jeszcze nieskończona …
Oddajcie poprzednie zadania domowe…
Muzyka: piosenka Pt.:” co ja tutaj robię”
Uczniowie wychodzą oddając nauczycielce zeszyty. Nauczycielka zostaje sama sprawdza zadania domowe. Coraz bardziej wściekła. Nauczycielka w końcu wstaje.
Nauczycielka
Co ja tutaj robię… nie ma na co czekać… Trzeba stąd jak najszybciej uciekać…
Nauczycielka wybiega ze sceny. Za chwilę wpada na nią przebrana już w swój strój nocny, rzuca się na łóżko. Po chwili budzi się nagle jakby z największego koszmaru.
Uczennica – nauczycielka
Ciężko oddychając
A więc to tylko sen… puls – w porządku, serce mi bije.. oddycham!
Zwracając się do nauczycieli
Kochani nauczyciele jak ja was podziwiam!
Piosenka ”co ja tutaj robię”.
HUMORYSTYCZNY POKAZ NIEZBĘDNYCH POMOCY DYDAKTYCZNYCH
NARRATOR:
Wszyscy wiemy, że nasze szkolnictwo przechodzi burzliwy okres reform. Wychodząc naprzeciw nowym potrzebom, wiele wiodących na rynku firm przygotowało ofertę dla szkół. Oto pokaz pomocy szkolnych, niezbędnych we wdrażaniu nowego systemu edukacji. Zapraszamy naszych gości!
(wyjmuje z walizki kilka par różowych okularów różnej wielkości):
Proszę Państwa! Powiedzcie, co widzicie? (podnosi do góry okulary). Tak, zgadza się, są to okulary, ale już sam ich kolor wskazuje, że nie są to takie sobie zwyczajne szkła. To są specjalne, rewelacyjne, jedyne w swoim rodzaju RÓŻOWE OKULARY!
Obserwując szarą rzeczywistość szkolną oraz dokonując wielu miarodajnych sondaży wśród społeczności uczniowskiej i nauczycielskiej nasza firma „Coloring life” wypuściła na rynek znakomity produkt – okulary, które zrewolucjonizują nie tylko dotychczasowy proces dydaktyczny, ale przede wszystkim zmienią przestarzały system oceniania.
(wkłada mniejsze okulary):
Oto model specjalnie zaprojektowany dla uczniów znerwicowanych. Po nałożeniu tych soczewek, twarz każdego pedagoga jest zawsze uśmiechnięta i niezwykle czuła, nawet na lekcji...
(wkłada większe okulary):
Uwaga, uwaga! Propozycja dla nauczycieli. Z myślą o nich nasi eksperci stworzyli różowe szkła służące specjalnie do sprawdzania klasówek. Produkt ten otrzymał atest Ministerstwa Edukacji Narodowej i cieszy się wielką popularnością nawet w środowiskach akademickich. Okulary te są warte każdych pieniędzy. Satysfakcja dla obu stron – nauczającej i uczącej się – gwarantowana. Noszenie tych okularów zalecane jest również w dniu odbierania pensji.
2
Wszyscy doskonale wiemy, z jakim trudem wiedza trafia do niektórych uczniowskich głów. Nic nie pomaga, że te części ciała służą nie tylko do noszenia czapki.
Nauczycielu! Nie jesteś sam! Firma „Sadex Interprises” myśli o tobie bez przerwy. Oto nasz najnowszy zestaw do wbijania wiedzy w głowy najbardziej zatwardziałym leniom (wyjmuje z czarnej dyplomatki różne rodzaje młotków, młoteczków aż po ogromne młociska. Zrobione są oczywiście z tektury i kartonu, mogą też być piszczące plastikowe młotki – zabawki.)
(prezentuje najmniejsze młotki, puka się nimi w głowę):
Oto pomoce dydaktyczne dla klas I – III. Efekt gwarantowany! Certyfikat Instytutu Matki i Dziecka
(prezentuje młotki średniej wielkości):
Przeprowadzone na ochotnikach testy udowodniły, że po zastosowaniu tych wspomagających narzędzi w klasach IV- VI średnia ocen podniosła się w zadziwiający sposób.
3.
(zakłada na głowę przyrząd zrobiony z dwóch lejków do paliwa, połączonych tak, aby cienka rurka lejka znajdowała się przy każdym uchu):
Teraz mamy coś specjalnego, nie tylko dla nauczycieli! Oto przepuszczarka uniwersalna! Hit sezonu! Prosta w obsłudze, niezawodna w działaniu.
Dodajmy, że nasz praktyczny wynalazek może być też z powodzeniem stosowany w codziennym życiu rodzinnym. Żona krzyczy – mąż wpuszcza i wypuszcza. Babcia prawi kazania – wnusio wpuszcza i wypuszcza. Przepuszczarkę warto mieć pod ręką także w trakcie niektórych programów telewizyjnych.
Pragną nadmienić, że cena naszego wyrobu jest zaskakująco niska. Łącznie z watem wynosi tylko 999 Euro. Dla pierwszych trzech klientów, którzy nabędą przepuszczarki, firma ufundowała komplet uniwersalnych wykrywaczy do ściąg. Na pewno jest to nieoceniony prezent dla każdego sumiennego pedagoga.
4.
Szanowni Państwo! Warto było doczekać do tej chwili naszego pokazu. Za chwilę zobaczycie rewelacją – zestaw dla spóźnialskich. Koniec nerwów, koniec z przemykaniem koło gabinetu dyrektora. Minęła ósma? Nic nie szkodzi. Idź spokojnie, bo już nigdy nie zostaniesz przyłapany na spóźnieniu. A wszystko dzięki naszemu nowemu produktowi SSM. SSM, czyli strój super maskujący
(na scenę wchodzi postać ubrana w czarną pelerynę z kapturem, na twarzy ma maskę przeciwgazową. Obraca się i prezentuje publiczności).
(podchodzi do zamaskowanej postaci):
SSM składa się z obfitej peleryny z kapturem oraz maski. Połączenie wygody i elegancji. Wystarczy włożyć tak zaprojektowany kostium i już stajemy się nierozpoznawalni. Ubiór nasz ma także dodatkowe zalety, takie jak: ochrona przed deszczem, śniegiem oraz ewentualnym wybuchem wojny niekonwencjonalnej.
NARRATOR:
To już wszystkie nasze propozycje, które chcieliśmy państwu przedstawić. Zainteresowanych zapraszamy do naszych sklepów firmowych, które znajdują się na terenie całego kraju. Polecamy także katalog oferowanych przez nas towarów, które wyślemy za zaliczeniem pocztowym pod adres wskazanej szkoły. Najwięcej jednak informacji wraz z bogatą prezentacją graficzną znajdą państwo pod naszym adresem internetowym www.niesfornyuczeń.pl. Nasze hasło: Dobro szkoły naszym dobrem!
NADSZEDŁ CZAS NA ŻYCZENIA I PODZIĘKOWANIA
Dziękujemy za wszystkie starania, które wkładacie w nasze wychowanie i edukację. Wierzymy, że Wasz wysiłek uczyni z nas ludzi mądrych i szlachetnych. Dziękujemy za codzienne, niezwykle trudne i mozolne budowanie naszych wnętrz. Zdajemy sobie sprawę, że na efekty naszej pracy trzeba będzie czekać długo i cierpliwie, ale przyjdzie czas, kiedy stanie się ona widoczna. Dziękujemy za pokazanie nam, że porażki mogą nas czegoś pożytecznego nauczyć, że gdy przeżywamy trudności, możemy odkryć swą siłę, że miłość i życzliwość często znajdujemy w najciemniejsze dni. Niech Wam nie zabraknie nigdy zdrowia, niech szkoła w dom się wspólny zmienia!. Praca wychowawcy to praca niełatwa, bo często leniwa i krnąbrna jest dziatwa. Kocha ona figle i chętnie się czubi, lecz stroni od książki, uczyć się nie lubi. Trzeba dużo zdrowia, dużo czasu stracić, aby umysł ucznia rozwinąć, wzbogacić, który gdy dorośnie, dopiero zrozumie, jak jest w życiu ciężko, gdy się mało umie.
Pragniemy też skierować swoje podziękowania w stronę pracowników obsługi szkoły.
Pani z sekretariatu życzymy takiego komputera, który robiłby wszystko sam.
Paniom sprzątaczkom dziękujemy za zawsze błyszczące czystością pomieszczenia.
Panu konserwatorowi życzymy samonaprawialnych klamek, niezbijalnych szyb i niespadających liści.
Piosenka „Przepraszamy was za wszystko” – wręczenie kwiatów.
Piosenka „Sto lat”
Uroczystą akademię przygotowało „ Koło Przyjaciół Biblioteki”
i
„Wychowankowie Świetlicy”
Pod kierownictwem pani Danuty Woszczek
i pani Jadwigi Kwiatkowskiej.
Uroczysta akademia z okazji Dnia Edukacji Narodowej
odbyła się 11.10.2007 r. na scenie Gimnazjum w sali gimnastycznej.
Jasełka pt. ”Szopka Współczesna”.
Podkład muzyczny z opery G. Verdiego Pt. ”Nabucco lub „Magnificat”
Maryja:
Pomaluśku, Józefie, pomaluśku, proszę. Widzisz, że ja nie mogę bieżeć tak prędko w drogę, wyrozumiej, wszak wiesz, kogo dźwigam i noszę. W mym żywocie mam boga, przeto mi przykra droga. Bo już czas nadchodzi, że się już narodzi Ten z niebiosów wzięty, z Ducha Świętego poczęty. Już nam czas, godzina wielka to nowina Twórcę zjawić zbawienia, z niewoli uwolnienia.
A tak myślę sobie i chcę mówić tobie o gospodę spokojną, mnie w taki czas przystojną. Czy teraz w Betlejemie dla Pana zstępującego na ziemię jakiś kącik będzie, gdy gości pełno wszędzie?
Św. Józef:
Zrobię wszystko, co mogę – by nie zbrakło gościny dla Ciebie i Dzieciny.
Odsłona I
( pokój, wieczór wigilijny, stół, krzesła, widać także okno. Matka zaczyna ubierać choinkę.
Mały Jaś patrzy na to z podziwem)
Matka:
O teraz założymy świecidełka. Patrz, te duże założymy na najwyższe gałązki. Zobacz, jakie śliczne, jak pięknie błyszczą. Można by się w nich przejrzeć jak w lusterku. W tym roku byłeś Jasiu taki mały. Dwa lata temu jeszcze mniejszy, o taki.
Jaś:
A teraz to.
Matka:
Ostrożnie bo potłuczesz i tatuś będzie się gniewał.
Jaś:
A, gdzie tatuś poszedł?
Matka:
Tatuś? Skąd ja mogę wiedzieć. Zjadł obiad, nic nie powiedział i poszedł
Jaś:
Jutro też zjadł obiad, nic nie powiedział i poszedł. Za… jutro też…
Matka:
Nie… jutro – tylko wczoraj! Jasiu, podaj mi tę drugą lalkę.
Jaś:
Mamusiu, a kiedy tatuś przyjdzie?
Matka:
Nie wiem, dziecko. O, patrz, teraz powiesimy cukierki. Masz, spróbuj, zobacz jakie dobre.
Jaś:
Dobre! Można jeszcze jednego?
Matka:
Weź sobie! Bardzo się cieszę, że ci smakują.
Jaś:
Schowam dla tatusia. Jak przyjdzie, to mu dam (chowa do kieszeni)
Matka:
Lepiej zjedz sam.
Jaś:
Mamusiu, a dlaczego jutro, nie jutro tylko wczoraj i za wczoraj tatuś jak przyjdzie, to zaraz śpi i tak chrapie (udaje tatusia). Ja aż się boję!
Matka:
Dziecko moje, nie pytaj, dlaczego. Patrz, zapomnieliśmy powiesić gwiazdę. A wiesz ty, dlaczego na choince wiesza się na czubku gwiazdę? Zaraz ci powiem. Gwiazdka świeciła Jezuskowi w szopce, wielka, jasna i piękna.
A potem prowadziła do Jezusa Trzech Króli, wiesz, o których ci dziś czytałam z książki. Zapamiętałeś, co przynieśli małemu Dzieciąteczku?
Jaś:
Wiem. Złoto, kadzidło i Mirek.
Matka:
Nie Mirek, tylko mirrę. A pamiętasz, jakie mieli imiona?
Jaś:
Wiem. Kacper, Mel (chior- podpowiada mama) i Baltazar.
Matka:
Świetnie zapamiętałeś .A kto pierwszy pokłonił się Jezusowi w stajence?
Jaś:
Pasterze. Przynieśli mu pieluszki, masło i owieczkę.
Matka:
Bardzo się cieszę, że tak wszystko wiesz. Jutro kiedy pójdziemy w trójkę do kościoła, to ci pokażę stajenkę, żłobek, Matkę Bożą, św. Józefa i Dzieciątko.
Jaś: Tatuś też pójdzie?
Matka:
Na pewno.
Jaś:
Ale dlaczego go tak długo nie ma?
Matka:
Poczekaj chwilę. Na pewno jak zabłyśnie pierwsza gwiazda na niebie, to tatuś przyjdzie. Potem usiądziemy przy stole do wigilijnej kolacji, podzielimy się opłatkiem, widziałeś opłatek? Taki biały, cienki w kredensie…
A potem zjemy rybkę, tę, którą wczoraj kupiłam, a dziś już usmażyłam. Potem kompot z kluskami, mak… A kiedy już wszystko zjemy, zapalimy lampki. Zaświecimy zimny ogień i będziemy śpiewali kolędy. Pamiętasz, jak w tamtym roku chcieliśmy zapalić choinkę zimnym ogniem? Poczekaj, zapalimy świeczkę. Teraz zgasimy światło. Zobacz, czy nie widać na niebie jakiejś gwiazdki?
Jaś:
Jeszcze nie!
Matka: A teraz uwaga! Zapalamy zimny ogień. Zaraz się rozżarzy. O już. Jaki piękny. Spójrz, jak cudownie wygląda nasza choinka. Jak pięknie świecą bombki. Jeszcze nie zawiesiłam wszystkich. O już koniec! Poczekaj, zapalimy jeszcze jednego.
(nagle słychać kroki za drzwiami).
Jaś:
Tatuś! (mocno wali w drzwi)
Matka:
( podchodzi do drzwi, w ręce trzyma zimny ogień. Drzwi się otwierają i staje w nich pijany ojciec. Chwieje się na nogach)
Roman, coś ty z siebie dziś zrobił? Bój się Boga, dziś w wigilię!
( ogień wypada jej z rąk)
Ojciec:
No to co?
Matka:
Jak mogłeś dziś? ( idzie zapalić światło.)
Ojciec:
Jasiu, daj buzi, synku mój (chwyta go, Jaś zaczyna płakać)
Jaś:
Mamusiu!
Matka:
Odczep się od niego, puść go, ty bydlaku…!
Ojciec:
Co ty mówisz? Jak ty do mnie….
( podchodzi do niej i uderza ją w twarz. Jaś trzyma się matki i cofa się wraz z nią. Ojciec idzie na nią groźny, straszny)
Na mnie bydlaku? Ja ci dam ( Jaś krzyczy)
Matka:
( podsuwa mężowi pod nogi krzesło. On się przewraca, idzie na kolanach w kierunku żony. Spadają ze stołu pudełka ze świecidełkami, słychać brzęk, matka z synem krzyczą. Słychać pukanie w drzwi. Drzwi się otwierają i widać twarz św. Józefa)
Św. Józef:
Można (nie ma odpowiedzi, słychać szamotanie).
Ojciec:
Ja ci dam, A masz, a masz ( butelka wylatuje mu z rąk prosto pod nogi św. Józefa. Józef ją oświetla i wychodzi.) – słychać grzmot
Ojciec:
( podrywa się i przytomnieje ). Kto to? Co to było? ( podnosi żonę i sadza ją na krześle)
Co to było? ( trzyma się za głowę i patrzy w drzwi).
Wchodzą aniołowie:
Anioł I: Czemu płaczesz Jezu, Jezu,
Chyba zimno czujesz
Czy cię matka nie odziała?
Czy cię słodko nie miłuje?
Anioł II: Jezu czemu płaczesz, czemu?
Anioł I: Bo ludzie zamknęli serca
Bogu swojemu!
Anioł III: Nie było miejsca dla Ciebie
W Betlejem w żadnej gospodzie.
Odsłona druga
Wieczór. Pokój miejski. Stół, krzesła, widać nieporządek.
Gienek:
Tato ty ciągle gdzieś wychodzisz?
Ojciec: ( za sceną) Cóż zrobić, znów mi wypada zebranie. Gdzie mój kapelusz?
Gienek: Chyba na wieszaku. Nie ma go tam?
Ojciec:
A, rzeczywiście jest. A parasol gdzie?
Gienek:
O, tu (podaje ojcu). Długo ci tam zejdzie?
Ojciec:
Nie mam pojęcia. Gienek, a co mam powiedzieć mamie jak wróci z pracy?
Ojciec:
Mów, co chcesz. No trzymaj się.
Gienek:
( siada za stołem i otwiera książkę. Czyta przez chwilę, wreszcie ją odkłada. Obejmuje głowę rękami, trwa tak przez chwilę, wstaje czegoś po kieszeniach, wyjmuje paczkę papierosów i zapałki, wyciąga jednego i zaczyna palić. Słychać pukanie do drzwi.)
Właź, nie bój się.
Edek:
Cześć. Co to, nie ma twoich starych?
Gienek:
Niepoważny jesteś. Ich nigdy nie ma w domu. Ojciec jak przyjdzie z biura, zaraz się kładzie na tapczanie, popali, poczyta i znów gdzieś idzie. Mówi, że na zebranie. Kto go tam wie. Matka nie gotuje obiadu, bo po co. Ojciec zje w barze, ja w szkole, matka w robocie. Przyjdzie wieczorem, popatrzy w telewizję i lulu. Matka myśli, że nie widziałem jej już ze trzy razy z jakimś ciemnym facetem?
Edek:
Daj odpalić.
Gienek:
Poczekaj, Aż skończę. Widzisz, że nie chcę zadymić chałupy i dmucham w wentylator. Ha, ha, ha. Matka raz wpadła na chwilę, poczuła dym i zaraz uderzyła mnie w twarz. Teraz już jest spokój. Myśli może, że się przestraszyłem. A sama pali, ojciec pali. Nawet nie potrzebuje wyrzucać niedopałków. Ona sama wyrzuci.
Edek:
No dobra, daj, daj dopalę, a drugiego wypalimy potem
Gienek:
Masz (daje zapalonego papierosa i odsuwa się)
Edek:
Co porabiasz?
Gienek:
Nic nie robię. Dobrze, że przyszedłeś. Możemy iść razem do kina. Ja ci funduję. Wyłudziłem od starego trochę forsy. Powiedziałem, że mi potrzebne w szkole.
Edek:
To klawo. W Bałtyku grają podobno niezłą komedię.
Gienek:
Mówię ci, można się zanudzić. Myślisz, że starych to coś obchodzi? Nic, kompletnie nic: co robię, gdzie idę, jak się uczę… ciągle „zapracowani”. Nigdy nie mają czasu dla mnie, nawet i dla siebie.
Edek:
Chodź, zagramy na razie w karty. I tak do najbliższego seansu mamy godzinę i 10 minut. Rozdaj.
Gienek:
W co? W chlusta?
Edek:
Dobra. Stawka 100 zł ( zaczynają grać)
Gienek poczekaj, nastawię adapter, będzie weselej. Matka dostała na imieniny pocztówkę, patrz jaka. Zobacz, jaki napis.
(słychać pukanie do drzwi)
Edek:
Oho, chyba Jurek.
Gienek:
(otwiera drzwi) Cześć stary
Jurek:
Cześć chłopaki. W co gracie? Rozdaj na trzy osoby
( Poczekaj nie wszyscy na raz, matka wpadnie i będzie krzyk.)
Gienek:
Poczekaj, nie wszyscy na raz, matka wpadnie i będzie krzyk.
Jurek:
Nie łam się człowieku, bierz.
Gienek:
Może wam puścić kolędy? Jutro wigilia.
Edek:
Masz? ………(melodia młodzieżowa)
Gienek:
Mam.
Edek:
To dawaj.
( słychać pukanie do drzwi i wchodzi św. Józef)
Św. Józef:
Czy nie mógłbym się tutaj zatrzymać na noc? Już się ściemnia, a my nie mamy miejsca na nocleg.
Gienek:
Zwariowałeś, staruszku? (dmucha mu dymem z papierosa w twarz)
Tutaj na noc. Idź sobie dziadku do hotelu i nie strasz ludzi
(zamyka mu drzwi przed nosem. Słychać podwójne uderzenie w blachę- grzmot.)
Jurek:
Co to było?
Edek:
Kto to?
Gienek: Nie wiem
Kolęda Pt.” Bóg się rodzi”
Odsłona III
(Kuchnia wiejska. Babcia ,krząta się wolno, szykując ciasto na wigilię. Podśpiewuje kolędy. Do drzwi puka Kuma.)
Babcia:
Proszę (wchodzi Kuma, w ręku trzyma garnuszek)
Kuma:
Niech będzie pochwalony.
Babcia:
Na wieki wieków. Cóżeście znów Kumo chcieli? Dopiero co przychodziliście po mąkę.
Kuma:
Nie gniewajcie się Jakubowo, ale brak mi cukru. Dajcie mi do jutra kwaterkę. Oddam jak mi wnuczka kupi. Zaraz ją wyślę do sklepu, a tu rychtyk potrzeba do piernika.
Babcia:
No, ostatni raz daję (szuka torby z cukrem) nie wiecie, co by na to córka powiedziała?
Kuma:
A co by miała powiedzieć?
Babcia:
Jak to co? Zawsze mi wygaduje, ile to wychodzi chleba, a ile cukru, a masła … i nijak jej wyperswadować… Przecie ja tego nie zjadam, wiadomo, że jak jest rodzina, to ubywa (sypie jej)
Kuma:
Zaraz odniosę, ino wnuczka kupi. Niech będzie pochwalony (wychodzi)
Babcia:
Na wieki wieków (słychać zamykanie drzwi) Juzci, odda, ale nie zaraz, dobrze będzie jak za tydzień przyniesie.
Franek:
Babciu może ci coś podać?
Babcia:
Przynieś z sieni przetak z jajkami.
Franek: A, gdzie jest?
Babci: Na stołku, koło motoru ojca. Tylko idź pomału, nie potknij się, nie przewróć.
Franek:
Zaraz babci przyniosę
(wybiega, po chwili wraca, z przetakiem, bardzo wolno, dochodzi do babci, wyciąga przetak, żeby jej podać, potyka się i przetak upada na ziemię)
Babcia:
O Matko Boża, coś ty narobił? Tyle jajek! Ja ci dam! (bije go ręką)
Franek:
(Zaczyna płakać i ucieka w kąt)
Babcia:
(Ratuje jajka, cały czas wykrzykuje.)
Tyle jaj rety, z czego ja upiekę te placki. A tu już nie ma czasu kupować. Chyba muszę gdzieś pożyczyć. Nie do kumy Kopytowej nie pójdę. Poczekaj, poczekaj, gamoniu jeden, jak twoja matka przyjdzie z roboty, to ci da. A masz, a masz( poprawia mu lanie). Jeszcze tu będziesz ryczał… o mój Boże co ja teraz zrobię? Na trzy placki by starczyło…tego.
Franek:
(płacząc) Babciu, już ja więcej nie będę.
Babcia:
I tak matka ci dołoży za te jajka (słychać pukanie) Kto tam? (wchodzi Kuma)
Kuma:
Jeszcze raz tu przylatuję. Przynoszę cukier. Już mam. Całe szczęście, że trafiłam na panią Buczkową, która mi odstąpiła kilo. I chciałam jeszcze pożyczyć dwa jajka, bo miałam 2 nieświeże (stawia przyniesiony garnuszek).
Babcia:
A dajta wy mi spokój. Pani kochana, ja muszę panią raz, a porządnie przepędzić z tej chałupy, bo te pożyczki już mi bokiem wychodzą. Dałam pani pełny garnuszek, a tu brakuje z 10 łyżeczek. Pożyczyła pani kiedyś chleba, oddała zeschnięty jak kość, mąki, to przyniosła pani stęchłą, starą.
To oszustwo, złodziejstwo!
Kuma:
Jak można? To bezczelność!
Babcia:
Co pani powiedziała? Bezczelność? I to kto? Taka wydra? Flądra, do mnie? Bezczelność!
Kuma:
Z pani takie skąpiradło, już tu moja noga nigdy nie postanie. Żeby pani się wszystkie jajka wytłukły, żeby wszystkie placki miały zakalec, żeby się bigos przypalił….
Babcia:
A idź stąd wydro głupia, będziesz mi tu wygrażać. Niech cię piorun spali, niech cię tyfus zarazi. Precz z mego domu. Już, już bo rzucę tym garnuszkiem (łapie jakiś pusty garnuszek i zamierza się, Kuma się uchyla, w tym czasie już było słychać pukanie. Otworzyły się drzwi i widać jak poprzednio św. Józefa. Garnuszek uderza obok niego. Uchyla się i zamyka drzwi. W tym czasie słychać grzmot.)
Kuma:
Co to było?
Babcia:
Co to się stało
Franek: Zaczyna płakać
Kurtyna
Przy zamkniętej kurtynie, ciemno na widowni. Wychodzi św. Józef z lampionem.
Św. Józef:
Robiłem co mogłem, by znaleźć pomieszczenie. Wcale ludzie nie dostrzegli, żeś w trudzie. Odmówili godziny dla Ciebie i Dzieciny. Nie ma więcej co szukać, nie ma po co do drzwi pukać, Boga niezwyczajni. Chodźmy lepiej gdzieś do stajni.
Pasterz:
Panie…
Św. Józef:
Co chłopcze
Pasterz:
My domu nie mamy, bośmy pasterze i nawet stąd blisko nasze pastusze palimy ognisko. Ale słyszałem, żeście noclegu szukali i niegościnni ludzie Was wygnali. Więc jeśli nie macie inszego miejsca, ta przenocujcie w stajence, wśród trzody. Zawsze to lepiej, gdy są cztery ściany, choć trochę dziurawe i dach choć łatany. Bydlęta w stajni są swym oddechem ogrzeją. Słomy naniosę. Cieplej będzie niż na dworze, pójdźcie ze mną proszę.
Św. Józef:
Bóg zapłać ci stokroć pastuszku mój drogi.
Pasterz:
Nie ma za co (ze smutkiem) w tka niegodne prowadzę was miejsce. Nie śmiałbym się w głos odezwać ani rozmawiać z wami, lecz przejąłem się serdecznie waszymi prośbami. A spojrzenie twoje Pani, serce mi rozgrzało… i dlatego wciąż myślę, jakże to się stało? Jakoż ludzie co widzieli stojącą u proga mogli Ciebie - Pani wygnać, nie bojąc się Boga?
Św. Józef:
Widzisz chłopcze, Pan Bóg czasem, taką wiedzie nas drogą, której ludzie najmądrzejsi zrozumieć nie mogą… Prowadź nas więc chłopcze dzielny, bo deszcz mży, a Maryja tak zziębnięta, że aż cała drży.
Pasterz:
Chodźmy, chodźmy niedaleko jest nasza stajenka. Nie przemoknie więc na deszczu Maryi sukienka.
(wchodzą do szopki- gasną światła)
Odsłona IV
Chór aniołów: Bóg stąpił z nieba
By przynieść światu zbawienie
Anioł I: A ludzie ciągle nie wiedzą
Gdzie szczęścia szukać należy
Niewiedzą, że szczęście tak blisko
W żłobku ubogim – tu leży.
Anioł II: Nie wiedzą, bo gdyby wiedzieli
Biegliby do ołtarzy
Z których, jak teraz ze żłobka
Bóg- człowiek łaskami ich darzy.
Razem: Nie wiedzą ludzie, nie wiedzą
Że w stajni tak wzgardzony
Leży Pan Stwórca Wszechświata
Dziecię – Bóg Niezmierzony.
Kolęda Pt. ”Gdy śliczna Panna”
Anioł I Nie było miejsca, więc czemu
Tyś przyszedł, choć ludzie nie chcieli?
Nie lepiej było Ci w niebie
Gdzie Cię wielbili anieli?
Współczesny człowiek:
Czyjeż to ręce Panie,
Tak Cię rzuciły w siano jak trawy źdźbło – jak polny kwiat?
Czyjaż posiała Cię ręka
-Samotne pszeniczne Ziarenko- w piaszczysty wydmuch – w oschły świat?
Z za kurtyny, niski męski głos:
-W ziemię cisnęła mnie miłość-
Ugór niewdzięczny mnie przyjął,
Zakamieniały, jałowy grunt-
Więc łezki niemowlęce
Musiały ziemię zmiękczyć,
Przełamać obcość zimną i bunt.
Człowiek:
- Czyjeż to ręce, Boże,
śmiały Cię tak położyć
w stajni dla bydląt, w bydlęcy żłób?
Kto Ci tak rączki i nóżki
Ciasno skrępował pieluszką?
Któż Bożą chwałę tak zmroczyć mógł?
Głos z za kurtyny:
- Miłość mnie wzięła w niewolę na dole i niedolę…
- Miłość to mocny, bezwzględny Pan!
Pieluszek było jej mało:
Powrozy mi zgotowała…
- Gwoździe i krzyż dała mi w ślubny wian.
Człowiek:
-Czemuś poślubił więc miłość?
- Nie lepiej Ci to było
Trzymać się od niej z daleka – na mil sto?
Gdybyś przyoblekł się w srogość,
Mógłbyś grzeszników zdruzgotać,
Wygładzić zbrodnię, potopem zniszczyć zło?
Głos z za kurtyny:
O biedny ślepy człowiecze!
A któżby wtedy cię zleczył?
Któżby cię dźwignąć i zbawić chciał?
Dla ciebie stałem się Sianem,
by Twoje przewiązać rany –
- Miłość – to Bóg? – Miłość to jestem Ja!
Kolęda pt. „Cicha Noc”
Głos kobiecy z za kurtyny:
- Choć przerywać nie wypada, ale widzę że tu
Idzie ludzi jakaś gromada.
Anioł II:
To chyba pasterze ze snu się zerwali
I prosto do Betlejem w drogę się wybrali.
Anioł III:
Idą tutaj do stajenki do Jezusa i Panienki,
Aby złożyć dary, co z sobą wzięli.
Anioł I:
To nie pasterze, ani nie króle, to zwykli ludzie.
Anioł II:
Idą swe bóle, cierpienia i troski złożyć w ofierze przed Majestat
Boski.
Maryja: Nie mogą teraz wychodzić tu, bo małe Dzieciątko potrzebuje snu.
Św. Józef:
Zaprośmy tych ludzi, Boża Matko, bo wiedzie ich droga daleka. Niech i oni zobaczą Boga i człowieka.
Maryja:
Skoro ci wędrowcy idą pełni wiary, niech więc przyjdą do żłóbka, tu ze swymi dary.
Kolęda Pt. „Do szopy”
(wchodzą wszyscy aktorzy poprzednich odsłon w takiej kolejności w jakiej występowali.)
Aniołowie razem:
Niech otoczą Dziecię w koło i śpiewają tu wesoło
Maryja:
A witajcie, dobrzy ludzie
Goście bardzo mili.
Bóg wam zapłać, żeście dzisiaj
nas tu nawiedzili.
Kolęda Pt. „Jezus malusieńki”
Pijak:
Witaj nam zbawco z dawna żądany, dzień po
dniu ciągle oczekiwany. Cześć Ci niech będzie,
uwielbienie i chwała, niech Ci wdzięcznością
płaci ziemia cała. A jak Anieli Ci dotąd śpiewali,
tak niech Cię ludzkość wdzięczną pieśnią chwali.
Każdy Ci przynosi swe serce w ofierze, żale wypowiada,
mówi z duszy szczerze.
Nie dałem Ci Panie w mym domu gościny.
Odepchnąłem prośbę maleńkiej Dzieciny.
Przez wódkę przebrzydłą, co pokój rujnuje,
Niejeden pijak w dom Cię nie przyjmuje.
Przynoszę Ci Panie butelkę po trunku,
u Ciebie dziś szukam z nałogu ratunku.
(składa butelkę pustą obok żłóbka).
I aby Twój uśmiech rozległ się w tej ciszy,
Prowadzę Ci jeszcze mych dwóch towarzyszy
(woła w kierunku drzwi)
Chodźcie, Wojtek, Kazik, chodźcie,
nie zwlekajcie. Klęknijcie w pokorze,
Bogu pokłon dajcie
(wchodzą z butelkami pokancerowani po niedawnej bójce. Składają butelki)
We trzech:
Prosimy, Cię panie, udziel nam tej łaski,
i dawnej trzeźwości odnów w duszy blaski.
Oczyść sersa nasze, oczyść nasze dusze, niech
stąd odejdziemy w pokorze i skrusze.
Św. Józef:
Dziękujcie Dzieciątku za swe nawrócenie.
On dzisiaj przynosi waszych próśb spełnienie.
Mama:
Nie powiem już mężu: biada ci, ach biada
(ojciec całuje żonę w rękę, potem Jasia bierze w ramiona, płacze)
Gienek, Edek, Jurek razem:
Panie Jezu! My także prosimy o twe przebaczenie. Niech się stanie w naszych domach: Boże Narodzenie.
Gienek:
Przeklęty papieros, co pożera zdrowie.
O św. Józefie, ja na twojej głowie
zostawiłem wczoraj ślad mego oddechu,
poproś Ty Jezusa, by chronił od grzechu
wszystkie dzieci polskie, co to po kryjomu
palą papierosy i w szkole i w domu.
(składają paczki papierosów i zapałek przed Jezusem)
Edek:
Nie chcę ja już więcej grać w karty pod ławką
Lepiej niech dla ciebie będą tu zabawką
(składa w darze karty)
Babcia:
A ja Ci Dzieciątko koguta przynoszę i o przebaczenie pokorniutko proszę (składa koguta).
Zaraz po tej kłótni, której byłeś świadkiem, przyszło mi do głowy zupełnie przypadkiem, żeby Kopytowej dać na przeproszenie dobrą nośną kurę, tak na pocieszenie.
Kuma:
A ja jej koguta przyniosłam w koszyku tego oto (pokazuje), żeby więcej o cukier już nie było krzyku.
Bo popatrzcie (babcia przerywa) ta kura (pokazuje), o którą już wiecie, to kokoszka, moja, com ją dała przecie.
Kuma:
Tobie ją, Pani dzisiaj tu przynoszę (składa). Przebacz mi swarliwość, bardzo o to proszę(całuje się z babcią).
Wszyscy goście razem:
Przynieśliśmy Tobie nasze skromne dary,
weź te podarunki, te nasze ofiary.
Za chwilę do domów pójdziemy z radością,
bo tu nasze serca zakwitły radością.
Nie żal nam odchodzić od tego żłóbeczka,
bo stąd zabieramy uśmiech Dzieciąteczka.
Pieśń pt. ” Miłość Twa”
Życzenia
Przedstawienie zostało przygotowane przez „KPB” i wychowanków świetlicy.
Pod kierunkiem pani Danuty Woszczek i pani Jadwigi Kwiatkowskiej.
Pastorałka Pt.” Znak pokoju” Z. Wodecki
(podczas śpiewu drugiej zwrotki na środek sceny wychodzi Maria z Dzieciątkiem i siada przy ognisku. Otaczają ją wszyscy aktorzy z zapalonymi zimnymi ogniami ) Na koniec głęboki ukłon.

Przedstawienie Jasełkowe odbyło się 20.12.2007 r. na deskach gimnazjalnej sceny, dla społeczności uczniowskiej i grona pedagogicznego.